Pewnego dnia uczestniczyłem wraz z szeregowym Marcinem K. oraz starszym szeregowym Piotrem R. w ćwiczeniach taktycznych polegających na oblatywaniu swoich nieokiełznanych maszyn latających. Chłopaki co pewien czas wyciągają swoje zabawki z szafy aby dać upust młodzieńczym fantazjom rodem z TopGun.

I tak: na początek trzeba to wszystko złożyć do kupy


Po czynnościach rozpakowawczych maszyny prezentują się bardzo okazale.

i kończy się małą katastrofą(czytaj awaryjnym lądowaniem)

Na szczęście chłopaki nie są w ciemię bici i z każdą awaria dadzą sobie radę.

Chwila moment i już maszyna jest gotowa do startu

Latanie nie jest łatwe, dlatego właśnie kolejny raz kończy się ...

...katastrofą.
Ale chłopaki się nie łamią i trenują, jednocześnie udoskonalając swoje maszyny. Także oby nabrali dużej wprawy w pilotażu bo okazuje się, że nie jest to sprawa łatwa.