sobota, 24 grudnia 2011

Malarstwo Jarka

Malarstwo jest mi tak odległą i tajemniczą dziedziną co najmniej jak astronomia, fizyka kwantowa i expose premiera, dlatego też postanowiłem zataić trochę jego podstawy. A gdzie szukać podstaw jak nie u kogoś kto para się tym z zamiłowaniem od wielu lat. Tak więc trafiłem do Jarka w miejsce bliskie, jednak jak odległe mej dotychczasowej malarskiej wiedzy.
Moją przygodę rozpoczynam od zapoznania się z podstawowym sprzętem:) tak więc pędzle.
Cała masa mniejsze, większe, grubsze, cieńsze .
Farby,
gama przeróżnych barw i odcieni.
To nie wszystko bo do farb używa się utrwalaczy i wielu innych chemikaliów.
Co ciekawe okazuje się że maluje się także szpachelką.
No i wiadomo trzeba po czymś bazgrać także każdy porządny malarz powinien zaopatrzyć się w przeróżne formaty płócien.W miejscu które odwiedziłem można odnaleźć nie tylko obrazy.
Nad całością czuwa św Wincenty:)
Końcowy produkt powinien zostać oprawiony aby całość nabrała odpowiedniego kształtu.
Wybór ram co najmniej tak duży jak farb.
Oddzielną techniką są pastele które jeszcze może kiedyś uda mi się zagłębić i przedstawić kilka zdjęć:)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Gramy z Fartem

To mój drugi mecz z Fartem, lecz tym razem choć ciągle zdjęć robić nie umiem zabrałem aparat aby uwiecznić owe wydarzenie. Zebraliśmy dość pokaźna grupę liczącą sztuk 9 kibiców w tym podgrupa pod nazwą Fotowizje. Darka relację odnajdziecie na jego blogu a link do niego po prawej w zakładce polecane pod hasłem Ulotne chwile.
Zbygniew jako sportowiec aktywny, kolarz i łyżwiarz-hokeista nie stroni też od siatkarskich emocji. Szal ma zacny więc widać komuż to jego serce bliskie.
Na początek rozgrzewka.
Po jednej stronie wierni kibice Farta.
Goście nawet krzesełka mieli pod kolor:)
Skra reprezentuje się dobrze z każdej strony czy to z frontu
czy z zaplecza.
Kłócił, kłócił i wykłócił kartkę dostał seta stracił.
Bo wszyscy siatkarze to jedna rodzina.Każdy ma swojego Zatorskiego:)
Jak już wcześniej wspomniałem był to zaledwie 2-gi mój mecz Farta ale starzy bywalcy twierdzą że frekwencja była ponad normę.
Było cymbalistów wielu ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu:)
Fart podobno od początku był skazany na porażkę, tak też się co prawda stało, jednak mecz był na wysokim poziomie i dostarczył nam wielu emocji.Z tego co da się zauważyć siatkarze częściej klepią rękę kolegi niż piłkę- wyjątkiem jest plażówka:)
Jak zwykle o oprawę dbają wierni fani z klubu kibica.
Kolejny mecz ostatni w tym roku już 30 grudnia także warto się wybrać bo przeciwnik Farta pierwszoliniowy.