niedziela, 29 maja 2011

Awaria

To było niezbyt piękne sobotnie popołudnie padał deszcz, brak słońca powodował lekkie załamania nerwowe na które najlepszym sposobem jest przejażdżka na rowerze. I tak ekipa wyruszyła w niezbyt długą aczkolwiek obarczoną dużym poświęceniem wycieczkę. Wszystko szło dobrze, lecz nagle, niespodziewanie...
..doszło do jednej z najbardziej powszechnych awarii układu napędowo - jezdnego.
Cóż począć problem się nasilał wraz z upływającymi minutami i kolejnymi kroplami deszczu spadającymi wprost na nas. Jedni się przyglądali, inni zrezygnowani z rękami w kieszeni nerwowo kroczyli w koło, kolejni wypatrywali pomocy gdzieś w oddali....
Traf chciał że wypatrzyli;)
Na szczęście akurat tą drogą przejeżdżał Paweł który zna się na rowerach i żadna awaria mu nie straszna.
Po szybkiej ocenie sytuacji przystąpił do naprawy:)
Para buch koła w ruch;)
Męczył się niemiłosiernie, ale jak tu nie pomóc potrzebującym gdy droga do domu daleka:)
Po skończonej pracy wszyscy odetchnęli z ulgą.
Paweł mógł kontynuować swoją podróż i my także spokojnie wróciliśmy do domu...
a na dodatek dostaliśmy bidony na drogę gdyby znowu coś poszło nie tak.
Grupa awaryjna.Jeśli kwiaty to oczywiście żółto niebieskie:)

poniedziałek, 23 maja 2011

Dzień po końcu świata...czyli dziś zginiemy w piekle

... kara za wszystkie grzechy dla każdego kto jechał w Nowinach. Maraton z serii mocno pokutnych. Jedni na kolanach,na piechotę, inni próbowali na rowerach ale każdy w ten czy inny sposób musiał przejść przez drogę z piekła rodem przygotowaną przez samego namiestnika zła na ziemi - MAZIEGO. Nie wspominam tu już o pospolitych defektach czyli zerwanych przerzutkach, szmatach itp bo to tylko dodatki uświetniające całość jakże pięknej i malowniczej trasy przecinającej najwyższe znane okoliczne przewyższenia. Każdy wiedział, że będzie ciężko, oceniał na ile go stać i tu przyszedł czas na zweryfikowanie swoich możliwości aczkolwiek...ciężko to chyba zbyt delikatnie powiedziane w tym przypadku:) Tu jest wojna - tu się ginie:) Wiadomo trzeba ponarzekać, pomarudzić na wszelakie niedogodności: trasa nie taka, a to złe oznaczenie bo akurat się ktoś zagapił, albo pojechał za stadem, ale satysfakcja pozostaje i można powiedzieć, że wzięło się udział w chyba najcięższym z wszystkich etapów ŚLR. Teraz jest już ewidentnie z górki i może być tylko lepiej(aczkolwiek nie chwalmy dnia przed końcem sezonu). Na trasie dość szybko zrobiło się bardzo "przewiewnie" pierwsze to za sprawą ustawienia najlepszej 50 tki na przodzie a w kolejnych mijających kilometrach selekcja naturalna dała o sobie znać. Traumatyczne przeżycia towarzyszyły mi szczególnie w końcowych odcinkach, gdy już ktoś mijając mnie z buta pod górę szybciej przebierał nogami a ja nie mogłem się zmusić do większego wysiłku. 10 zdrowasiek i ostatnie wzgórze zdobyte a jak już człowiek widzi metę do może odetchnąć z ulgą że droga przez mękę zakończona. Puenta na Nowiny: Nigdy nie jest źle, zawsze może być znacznie gorzej..i tego się będę trzymał.

3R - czyli duże koła dla dużych chłopców;) tym razem felga do wymiany ale satysfakcja na mecie gwarantowana.
Jak widać humory dopisują także endorfina w normie.
Chłopaki obrali system "do jutra nie wstaję"....
i "na wieki wieków amen":)
Mateusz poobijany ale dotarł mniej więcej jednym kawałku:)

Kto przejechał - odpust zupełny do Zagnańska zapewniony

Więcej

piątek, 20 maja 2011

Lost zagubien

Każdy chyba wie że.... nad rzeczką opodal krzaczka mieszkała kaczka dziwaczka..i zamiast trzymać się rzeczki robiła pierwsze wycieczki. I wszystko może by było ok, gdyby tylko dzieci na te wyprawy nie zabierała:) Do tej pory nikt nie wie skąd na podwórku znalazło się 8 małych ,ale jedna z hipotez mówi o tym, iż kaczka polazła do fryzjera zapominając o kilku drobnych szczegółach. No ale co by się nie działo zguby zostały szybko zlokalizowane jako niecodzienne podwórkowe obiekty, a że do garczka za małe, a kota sąsiada karmić nie będę zapadła decyzja o natychmiastowej eksmisji.
Pierwszy problem: złapać małe potwory buszujące wśród krzaków.
Sytuacja opanowana.
Drugi problem: jak to odstawić i gdzie. Po rozmowie telefonicznej z ekspertem ;) oraz przejściu kilku odcinków rzeki udało się znaleźć coś odpowiedniego.
Nie ma jak w domu czyli jak ryby w wodzie, a na dodatek tak dobrze się złożyło, że akurat w pobliżu odnalazła się samica która przygarnęła naszą małą brygadę.
Jak adoptować to po całości.


Ale cóż z tego i tak za parę godzin ma być koniec świata!!

poniedziałek, 16 maja 2011

VII rajd

To już od 7 lat kiedy to SSC zorganizowało pierwszy rajd, który cieszy się wśród uczestników dużą popularnością. Tym razem wzięło w nim udział 85 osób co ciekawe ponad połowa z poza Suchedniowa. Pogoda jak na zamówienie także deszcz nikogo nie zmoczył. Kilka tras do wyboru tak aby każdy znalazł coś dla siebie. Część pojechała na bardzo wymagającą trasę mtb, inni na szosę a kolejni wraz ze znajomymi wybrali trasę rodzinną. Po powrocie na każdego czekał poczęstunek i tu podziękowania dla Delikatesów Centrum z Suchedniowa i Pana Markiewicza, którzy bardzo wspomogli nasz rajd w tej kwestii. Dzięki starostwu mogliśmy zakupić nagrody rozlosowane wśród uczestników które niejednokrotnie przysporzyły wiele radości, niestety nie było ich tak dużo jak rok temu ale i budżet był kilka razy mniejszy. Za rok postaramy się to nadrobić i może uda się uzyskać jeszcze większa ilość gadżetów.
Najmłodsza uczestniczka otrzymała na pamiątkę bidon oczywiście w kolorze koszulki;)
Nie zabrakło też nagród dla dwóch najstarszych kolarzy.
Jak widać grill pustkami nie świecił...
...ale jak mogło by być inaczej skoro kucharzył nam sam Prezes alias Grzegorz Gessler:)
Jako mistrz ceremonii także się odnalazł:)
A było mniej więcej tyle osób i mam nadzieję że każdy wrócił zadowolony i że jeszcze niejednokrotnie zechce uczestniczyć w tej imprezie.

A tymczasem już w niedziele kolejny - podobno bardzo ciężki - maraton sygnowany logiem ŚLR którego na pewno nie odpuścimy i sprawdzimy co tym razem przygotował dla nas GIT Mazi.

niedziela, 8 maja 2011

Sandomingo

Za nami kolejny etap ŚLR. Jak to zwykle bywa pogodynka na zawody zawiodła chociaż nawet Zalewski mówił, że będzie ładnie. Szczęście w nieszczęściu zaczęło padać w czasie gdy większość była już na mecie. Sandomierz to super miejsce w które zapewne powrócę w tym roku aby na spokojnie pozwiedzać. Niestety nie odnalazłem ojca Mateusza, który(jak to ktoś trafnie zauważył) prawie zawsze na rowerze ma z górki. My niestety a może i na szczęście nie mieliśmy tak łatwo, trasa biegła wśród wielu hektarów okolicznych sadów a meta była pierwszy raz na dobitkę pod górkę. Technicznie nie było ciężko lecz podłoże które trzymało zrobiło swoje(niczym w Pińczowie) i można się było ujechać. W końcowym etapie atrakcji dostarczyła bardzo ostra górka -nie wiem czy ktoś na nią się wdrapał jadąc(podobno niektórzy ją omijali-to ci mniej ambitni). Oznakowanie trasy, oraz zadziwiająco duża ilość ludzi ją obstawiających sprawiły, że jechało się naprawdę bezpiecznie i komfortowo. Na mecie uczestnicy mogli m.in. posłuchać muzyki w wykonaniu młodych artystów oraz obejrzeć pokaz musztry i walki mieczami przygotowany przez tubylców.
Trasę pokonywali także biegacze jak widać była ok.
Wesoła gromadka z władcy pierścieni.
Meta na rynku głównym, najlepsze miejsce na zakończenie zmagań.
Nie wszystkim dane było dojechać - temu panu urwał się pedał.
Na ostatnie 300 metrów przed metą.
high five
A teraz z serii Pomysłowy Dobromir - patent na zanotowanie wyników.
Pierwsze miejsce w kat. Radość na mecie.
Najszybszy z Master dostał wyjątkową nagrodę -monetę tzw "kadłubka" posrebrzanego złotem:)
Na rewersie ulokowano herb Sandomierza, natomiast na awersie - postać błogosławionego Wincentego Kadłubka - patrona miasta .


Jak to dziś księdzu powiedział : Co to za niedziela bez ogłoszeń parafialnych.


ŻYCIE BEZ ROWERU POWODUJE RAKA I CHOROBY SERCA
CZYLI
VII SUCHEDNIOWSKI
RAJD ROWEROWY
„GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE 2011”

14 maja 2011

Organizator:
Suchedniowskie Stowarzyszenie Cyklistów – Ośrodek Sportu i Rekreacji Suchedniów

Trasy rajdu:
A. 120 km – szosa: Suchedniów OSiR, Michniów, Wzdół, Bodzentyn, Nowa Słupia, Bartoszowiny,
Huta Stara, Podłysica, Podlesie, Kakonin, Porąbki, Krajno, Św. Katarzyna, Ciekoty, Mąchocice,
Masłów Drugi, Brzezinki, Barcza, Klonów, Zaciszowice, Wystepa, Stara E-7, Suchedniów OSiR
B. 70 km – szosa: Suchedniów OSiR, Michniów, Wzdół, Bodzentyn, Św. Katarzyna, Ciekoty,
Mąchocice, Masłów Drugi, Brzezinki, Barcza, Klonów, Zaciszowice, Wystepa, Stara E-7,
Suchedniów OSiR
C. 40 km – szosa: Suchedniów OSiR, Michniów, Wzdół, Hucisko, Podłazy, Psary, Klonów,
Zaciszowice, Występa, Stara E-7, Suchedniów OSiR
D. 20 km – trasa rodzinna: Suchedniów OSiR, Wierzbka, Opal, Burzący Stok, Droga Pożarowa w
kierunku Siekierna, Podmielowiec, Skorucin, Aleksandrówka, Orzechówka, Michniów,
Suchedniów OSiR.
E. 40 km – teren – trasa MTB – rowery górskie: Suchedniów OSiR, Wierzbka, Droga Pożarowa w kierunku Siekierna, Bronkowice, drogą leśną do niebieskiego szlaku, Góra Sieradowska, przez
Sieradowską Górę do Siekierna, drogą leśną, Podmielowiec, Aleksandrówka, Orzechówka, Góra
Barbara, drogą polną: Podłazie, Zaskale, Dołki, Zagórze, Góra Jamno, Czerwona Górka,
Podzagnańszcze, Krzyżka, Michniów, niebieski szlak, Kamień Michnowski, Burzący Stok,
Suchedniów OSiR

Zapisy oraz opłaty: Ośrodek Sportu i Rekreacji Suchedniów ul. Ogrodowa, tel. 041 25 43 351
W biurze rajdu w dniu 14 maja od godz. 8:30 – 9:45. Opłata 10 zł.
W opłacie: ubezpieczenie, pamiątkowy dyplom, karta startowa z mapką trasy, poczęstunek,
losowanie upominków, regulamin rajdu.
Program rajdu:
1. godz. 8:30 – 9:45 – zapisy oraz wręczenie kart startowych
2. godz. 10:00 – wyjazd na trasy
3. od godz. 14:00 – wydawanie kiełbasek z grilla
4. godz. 16:00 – zakończenie rajdu na terenie OSiR – wręczenie dyplomów, losowanie upominków, grill.
Regulamin rajdu w miejscu zapisów.
Przy zapisach podawać nr Pesel – do ubezpieczenia.
Bliższe informacje: sprawy organizacyjne - Grzegorz Michnowski tel. kom. 500 682 873
trasy rajdu - Tomasz Kutwin, tel. kom. 694 929 141, a także po adresem e-mail: cyklisci@onet.eu
Możliwość noclegów na terenie OSiR Suchedniów, tel. 041/ 25 43 351