czwartek, 20 sierpnia 2009

About MTB- czyli rowery, bajery, sztajery

W związku z tym, że na tę chwilę nic nie robię, to może wspomnę o ostatniej niedzieli chociaż w sumie nie powinienem pisać o czymś co było, no ale te kilka dni już sobie podaruje..
Więc w niedziele kolejny już raz miałem okazję i przyjemność uczestniczyć w zawodach Świętokrzyskiej Ligii Rowerowej, które tym razem zawitały do Piekoszowa. Może napisze co to jest ta cala liga. Więc tak: w Kielcach istnieje Stowarzyszenie Mtb Cross zrzeszające pasjonatów jazdy na 2 kołach, które organizuje to całe rowerowe szaleństwo. Szczerze to ja osobiście nie orientuję się od ilu lat odbywają się wyścigi w ramach tej akcji, ale w tym roku jestem bardzo na bieżąco i wiem, że jesteśmy już po 5 takich imprezach m.in. w Suchedniowie, a niebawem 13 września jest zakończenie cyklu wyścigów które odbędzie się w Kielcach. Zabawa zapowiada się jak zwykle obiecująco, tym bardziej, że ostatni etap zamyka klasyfikację generalną na która składa się suma wszystkich dotychczasowych naszych wojaży w których zdobywaliśmy określoną liczbę punktów. Jak wypadniemy to wszystko wyjdzie w praniu... długo by tu się rozpisywać o wielu motywach dotyczących organizacji wyścigu, ludzi których przyszło mi na nim poznać(z czego jestem szczególnie zadowolony), klimatu jaki tam panuje, przygotowań, rozterek, ale myślę, że przyjdzie i na to pora, a tymczasem przejdźmy do konkretów.
Niedziela 16 sierpnia 2009. Zbiórka o 8.30, na miejscu byliśmy jakoś po 9. Start został przesunięty na godzinę 11.20 ze względu na to że trasa biegła przez przejazd kolejowy i akurat wcześniej miał przejeżdżać jakiś pociąg. Jak zawsze na początek trzeba się odnotować w biurze, przywitać ze znajomymi:) , no i zacząć składać rower, przejechać się w ramach rozgrzewki, po czym ustawić się na linii startu i oczekiwać godziny "0". Trasa jaką przyszło mi przejechać liczyła 63 km. Tym razem jednak była jedna, znaczna różnica - bardzo wysoka temperatura co chyba zadecydowało o tym, że był to dla mnie najcięższy z wszystkich maratonów. Na metę pierwszy raz wjechałem koło w koło z Tomkiem /niestety nikt z naszej ekipy nie zrobił nam zdjęcia, byli oni zbyt zaabsorbowani wypoczynkiem w cieniu:), lecz jeszcze są inni którzy czuwają:P/ dobrze, że chociaż zauważyli naszą obecność na linii mety:) Jak już wcześniej wspominałem obawiam się, że gdybym chciał opisać wszystkie motywy takich wyjazdów brakło by mi czasu a niektórym chęci do czytania tych wypocin:) A teraz może kilka fot które zrobiła nasza pani fotoreporter ania b. za co jesteśmy wdzięczni:)

Przygotowania przed startem

Kinga to nawet paznokcie fachowo przygotowała:)

Nasza prawie cała suchedniowska ekipa

Nasi najmłodsi kolarze

Przed startem humory jak zawsze dopisują

Gdzieś tam na trasie(fot. z galerii Wojtka)

Ostatnie parenaście km do mety przejechałem razem z Tomkiem po czym..
przekroczyliśmy razem jej linie(fot. z galerii Pawła)

...położyłem rower...

.. i nie mogłem oprzeć się pokusie spędzenia dłuższej chwili na odpoczynku.

Na koniec mycie roweru i czas na przekazywanie wrażeń z trasy.
Tak oto w bardzo dużym skrócie wyglądał wyjazd na zawody w Piekoszowie, które były kilka dni temu, lecz w myślach chyba większość uczestników jest już na ostatnim etapie w Kielcach.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz