środa, 2 września 2009

Mistrzostwa Łamania Karku OSIR 2009

W ostatni dzień wakacji na terenie Ośrodka Sportu I Rekreacji odbyły się kolejne mistrzostwa w łamaniu se karku. Tegoroczna, 14 już edycja zgromadziła jak zwykle pokaźną liczbę widzów i oczywiście zagwarantowała im niemałe emocje.
W tym roku organizatorzy ze względów finansowych nie przewidzieli dla zwycięzców darmowego transportu do szpitala. Najlepszy zawodnik, który pokonał najdłuższą odległość łamiąc sobie przy tym kark musiał na własną rękę dotrzeć do najbliższego punktu medycznego a w razie potrzeby samemu udzielić sobie pierwszej pomocy.

Zawody obejmowały trzy konkurencje:
1.Wyskok z obu rąk do tyłu.
2.Wyskok z rozbiegu do przodu.
3.Program dowolny "freestajling"

Wyskok w pierwszej konkurencji polega na równoczesnym wybiciu z rąk do tyłu. Zawodnik powinien wylądować na powierzchni piaszczystej na dolnych kończynach.

Wybicie z rąk w wykonaniu Alvara.

Drobnym urazom ulegają jedynie kręgi szyjne i lędźwiowe. Przy prawidłowym lądowaniu można ulec też kontuzji nóg takich jak złamanie śródstopia, złamanie z przemieszczeniem kości strzałkowej, czy otwarte złamanie piszczeli. Jak widać program jest tak dobrany żeby zawodnicy po pierwszej konkurencji byli jeszcze na siłach ulec większym uszkodzeniom ciała dlatego druga konkurencja jest już bardziej kontuzjogenna. Polega ona na wykonaniu przewrotu w przód z rozbiegu. W tej części zawodów skoczkowie powinni po uprzednim rozbiegnięciu wykonać pełen obrót w powietrzu lądując na nogach.

Cewka.Wyskok z rozbiegu

W tym przypadku mamy do czynienia z kontuzjami podobnymi jak w pierwszej konkurencji z tym, że na zawodnika działa większa siła ciążenia. Trzecia konkurencja to program dowolny.

Alvaro i styl "brodzącego żurawia".

Tu panuje pełna dowolność czyli tak zwany "freestajling". Uczestnik przygotowuje zestaw skoków, które mają zapewnić mu złamanie karku (najlepiej w kilku kręgach).

Gojo. Styl "zadem pod wiatr".

Skoczkowie mogą skakać z miejsca lub z rozbiegu. W powietrzu dozwolone są wszystkie style podobnie jak podczas lądowania.

Tomek. "Pikujący cietrzew".

Wygrywa zawodnik, który uzyska największą ilość punktów z całych zawodów. W pierwszej i drugiej konkurencji punkty przyznawane są za ilość kontuzji i odległości natomiast w trzeciej dodatkowo za styl. Skoczek, który złamie sobie kark w dowolnym momencie zawodów, wygrywa całe zawody. Kolejne miejsca zajmują uczestnicy z największą ilością kontuzji i ran.

W tegorocznej edycji żaden z uczestników nie odniósł poważniejszych obrażeń . Pierwsze miejsce zajął Kamil.W każdej z konkurencji uzyskał największą ilość punktów.Zwycięstwo zapewniły mu dalekie skoki i najbardziej urozmaicony program dowolny. Kamil pobił swój dotychczasowy rekord jeśli chodzi o kontuzje. Doznał lekkiego wstrząsu mózgu, pęknięcia miednicy i krwotoku wewnętrznego do otrzewnej.

Kamil i jego program "Walking on sunshine"


Drugie miejsce należy do Cewki, który z dobrymi wynikami w długości skoków nabawił się złamania kości ogonowej i ogólnych potłuczeń.Stracił też jednego zęba.

Cewka. Program "Radziecki gimnastyk".

Złamanie małego palca i nadwyrężenie kręgosłupa zapewniło Pawełkowi trzecią lokatę.

"Ciastko z kremem" w wykonaniu Pawełka.

Na wyróżnienie i nagrodę pocieszenia zasługuje Januszek, którego zdumiewająca szybkość wprawiła wszystkich w osłupienie.

Janek dosłownie "wyskoczył" z kadru podczas wytrącania prędkości.

Nagrody ufundowała Spółdzielnia Inwalidów "Zrób to sam"a są to:
Za miejsce:
1.Wózek inwalidzki z chromowanymi felgami
2.Dwie nowiutkie kule
3.Dożywotni zapas opasek gipsowych

Janek jako wyróżniony i zasłużony w boju zasłużył na wielkiego buziaka od jednej z jego wielkich i oddanych fanek-Martyny.


Fotorelacja do obejrzenia w galerii: http://picasaweb.google.pl/galczynski.michal

wtorek, 1 września 2009

Maratony są mordercze a Xc zabójcze

W ostatnią wakacyjną niedziele uczestniczyłem wraz z dwoma (Tomkiem i Kacprem) kompanami z SSC (Suchedniowskie Stowarzyszenie Cyklistów) w zawodach Cross-Country (xc) odbywających się w Kielcach. Był to nasz pierwszy wyścig typu xc ale za to jaki. To może na początek co to jest to całe xc. Więc jest to jedna z dyscyplin kolarstwa górskiego polegająca na ściganiu się zawodników na specjalnie przygotowanej trasie, którą pokonują kilka razy-opis jak zwykle w wielkim skrócie. Moja trasa liczyła 4 koła czyli jakieś 16 km. Podjeżdżaliśmy zawzięcie pod górę zwaną Telegraf (podobno 408 m.n.p.m). Wydaje się że taki niewielki dystans to mało ale przy maksymalnym tempie, jeździe na czas i walce o miejsca robi się naprawdę ciekawie. Ogólne wrażenia z wyścigu są pozytywne.(jak może być inaczej skoro do Suchedniowa przyjechały 3 puchary) .Niestety początkowo start został opóźniony ze względu na brak obsługi medycznej spowodowany pożarem hali w centrum targowym. Gdy już wszystko było jak należy zaczęła się rywalizacja. Na pierwszy ogień poszły najmłodsze dzieciaki. Widok ich zmagań, kiedy to biegiem pchały rowery pod górkę okazał się bezcenny. Nawet Mistrzostwa Polski XC odbywające się w Kielcach nie równały się z tym co wyprawiały te dzieci w walce o zwycięstwo. Następnie przyszedł czas na starsze kategorie aż na samym szarym końcu wystartowała moja. Trasa do najlżejszych nie należała (to chyba z tego względu, że przyzwyczajeni jesteśmy do jazdy na maratonach gdzie wygląda to wszystko trochę inaczej). Sam start już pod niewielką górkę potem po prostym, długi podjazd na szczyt Telegrafu po czym zjazd przeplatany jeszcze mniejszymi podjazdami. 4 okrążenia i upragniona meta. Przy okazji muszę podziękować Kasi i Maćkowi za świetny doping w czasie wyścigu, no i gratulacje dla Nich za zajęcie pierwszych miejsc w swoich kategoriach. Ponadto standardowo spotkaliśmy wszechobecnego Pawła TCWR (w tym roku nie było imprezy rowerowej w której uczestniczyłem i by go zabrakło, po prostu jest wszędzie), oraz kilku zaprzyjaźnionych towarzyszy ze Świętokrzyskiej Ligii. W tą sobotę prawdopodobnie znów wyruszymy na ogólnopolski wyścig XC odbywający się w Kielcach, mam nadzieje że liczba uczestników będzie większa a walka bardziej zacięta.
Widok ze szczytu na panoramę Kielc (fot.familycup.com.pl)

Jedne z młodszych uczestników (fot.familycup.com.pl)

W oczekiwaniu na start.

Kacper (2 od lewej) i Tomek (pierwszy z prawej) na chwilę przed startem (fot.s.p.)

Najlepszy dotychczasowy rezultat:) (fot.s.p)